czwartek, 19 stycznia 2017

Reakcja BTS - Gdy masz urodziny


Przybywam z kolejną reakcją ! Miała być opublikowana w dniu moich urodzin, czyli jakiś tydzień temu ale wena uniemożliwiła mi to ;-; W każdym razie teraz już jest i no. Zapraszam <3


JIN

Chłopak myślał chwilę nad odpowiedzią aby z godnością wybrnąć z sytuacji. No tak, kolejny rok z rzędu zapomniał o twoich urodzinach.
- Bądź facet i się przyznaj bez bicia - założyłaś ręce na piersi  uważnie wpatrując się w nieszczęśnika.            - Kochanie, jak ty w ogóle możesz mnie o takie rzeczy posądzać ja się na to nie godzę. Nigdy bym nie zapomniał o tak ważnym dniu jak Twoje imieniny.
- Urodziny - Jin uśmiechnął się słodko trzepocząc rzęsami jakby miało cię to w jakiś sposób udobruchać.
- Skoro tak, to przekonaj mnie. - Śmieszyło cię zakłopotanie chłopaka
- Hmmm no dobra. Proszę, masz stówkę, idź się wyszaleć, jak wrócisz prezent będzie na ciebie czekał.- w odpowiedzi parsknęłaś tylko. Improwizacja i kreatywność na iście wysokim poziomie. Byłaś za stara i zmęczona żeby się kłócić więc grzecznie podziękowałaś i poszłaś na zakupy do najbliższej galerii. Gdy zniknęłaś z pola widzenia Jina, ten jak dzik rzucił się na telefon dzwoniąc do Namjoona.
- Halo, mam prośbę, kiedyś mówiłeś że twoja dziewczyna kupiła sobie rozmiar za małe buty. A pamiętasz jak mi mówiłeś że mi wisisz przysługę ? - powiedział jednocześnie szukając w książce kucharskiej szybkiego przepisu na tort.





SUGA

Była 11:59 w nocy. Siedziałaś wgapiona w zegarek ścienny zawieszony nad kanapą w salonie. Pozostała równo minuta do twoich urodzin. Czekanie zdawało się nie mieć końca. Gdy jednak wskazówka pokazała wyczekiwaną godzinę z piskiem pobiegłaś do sypialni, gdzie spał Suga.
- Suga oppa ! Wstawaj ! Już są moje urodziny ! No oppa rusz się ! - wskoczyłaś na łóżko bijąc chłopaka poduszką. Ten tylko zaspanym ruchem przetarł oczy.
- Która jest godzina ?
- No 12. Ubieraj się, idziemy świętować
- Ależ skarbie..
- Nie masz nic do gadania . No już, szybciutko. - W głowie Yoongiego  pojawiło się jedno pytanie '' Ja pierdole czym ja sobie zasłużyłem'' mimo to uśmiechał się. Wiedział, że czekałaś na ten dzień kilka miesięcy.
- No dobrze, zaraz się przebiorę i będziemy świętować, dobrze jagi ?- w odpowiedzi skinęłaś głową i wyszłaś żeby się uszykować. Jednak gdy tylko Suga usłyszał dźwięk zamykanych drzwi nakrył się poduszką przekręcając się na drugą stronę.
- Dajże ty mi dziewczyno spaćśśś





JUNGKOOK

 
W przeciwieństwie do Jina, Kookie miał już wszystko idealnie przygotowane. Plan działania był prosty : wracasz zmęczona ze szkoły do domu, a tu taki szok, przyjęcie niespodzianka.
Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Gdy schowani goście wyskoczą śpiewając sto lat, Jungkook wyjdzie z balonem i kwiatkami. Ale jak na pierdółkę przystało, zgubił kwiatki. Za niecałe 2 minuty miałaś przyjść do domu a ten tylko został z żółtym, sflaczałym balonem.
- Gdzie ja je mogłem położyć..- rozglądał się nerwowo po całym dormie, niestety bez skutków. Nagle usłyszał przekręcanie kluczy w zamku od drzwi. Zgasił światło, a pozostali goście pochowali się po kątach.
Gdy przekroczyłaś próg drzwi ujrzałaś tłum ludzi śpiewających sto lat. Sam Kookie jak sierotka stał na środku speszony trzymając w ręce balon.
- Emm wszystkiego najlepszego Y/N..- niespodziewanie balon wymknął się spod kontroli chłopaka i unosząc się do góry walnął go w twarz. Jungkook jeszcze bardziej zawstydzony zasłonił się ręką śmiejąc się nerwowo.
- Awww dziękuję oppa. Jesteś najlepszy ! - Podeszłaś do chłopaka żeby go przytulić, aczkolwiek upadłaś potykając się.
- Co do..
- O kwiatki się znalazły.




JIMIN


- Dobra, tort jest, prezent jest, goście są i Y/N też jest. Perfekto. I kto tu jest najlepszym chłopakiem świata ? Park Jimin. - usatysfakcjonowany szedł z tortem do pomieszczenia w którym się obecnie znajdowałaś wraz z gośćmi. Po przemierzeniu korytarza stanął przed drzwiami do salonu, gdzie wszyscy już na niego czekali. Jeszcze bardziej zadowolony z siebie pociągnął za klamkę łokciem. Co teraz mogło pójść nie tak ? Otóż, potknął się o próg, przez co zawartość tortu wylądowała na jego ślicznej buźce. Jedyne co usłyszał, to ryki wszystkich zgromadzonych i głównie ciebie. Zawstydzony Jimin zaczął się z siebie śmiać, żeby nie było. Podeszłaś do niego i zebrałaś palcem resztki tortu z jego policzka.
- To. Było. Epickie. - powiedziałaś
- Wiem. Przecież to było tak specjalnie.



V

Od ranka byłaś podekscytowana swoimi urodzinami. Właśnie w ten dzień 3 lata temu pierwszy raz spotkałaś Taehyunga. Miło to wspominasz. Wyszykowałaś się i tanecznym krokiem udałaś się do studia, gdzie chłopcy niedługo będą mieli próbę . Przez cały dzień V nie wspomniał ani słowa o twoich urodzinach. Zachowywał się tak jak zawsze. Było ci przykro i z lekkimi łzami w oczach oglądałaś jak twój chłopak bawi się w najlepsze tańcząc do AOA. Po próbie usiadłaś na krześle przeglądając coś na telefonie i nagle przyszedł Tae, który za plecami miał pięknego białego lewka.
- Myślałaś że zapomniałem ? Hihihihi no ja bym zapomniał ? Wszystkiego najlepszego Y/N ! Przepraszam, że tak długo musiałaś czekać, ale zapomniałem gdzie go zostawiłem i no. 



RAP MONSTER

Byłaś wkurzona na Namjoona że zamiast razem z tobą świętować urodziny, on wolał koncert w jakiejś mało znanej miejscowości. Wcinając kolejną porcję lodów czekoladowych siedziałaś na kanapie oglądając występ swojego chłopaka z mordem w oczach. Po 2 godzinach koncert powoli dobiegał końca. Członkowie BTS ukłonili się do publiczności po czym odeszli na tył, z wyjątkiem RapMona. Jungkook podał mu mikrofon.
- ARMYS jesteście tu z nami ? - krzyki fanek - pod koniec tego występu chciałbym kogoś przeprosić. Jest to dla mnie najważniejsza osoba w życiu, którą zawiodłem. - ponowne piski - Y/N wiem, schrzaniłem sprawę, ale nie miałem wyboru. Mam nadzieję, że to oglądasz. Chciałbym Ci życzyć wszystkiego co najlepsze słońce. - euforia fanek - Emm napisałem dla ciebie piosenkę, którą zaraz zaśpiewamy. Mam nadzieję, że ci się spodoba. - Po tych słowach lody utknęły ci w przełyku. Nie mogłaś uwierzyć w to, co słyszysz. Ostatnia piosenka była tak piękna, że nie sposób było się nie wzruszyć. Takiego prezentu się nie spodziewałaś.



J-HOPE


- Jagi, muszę ci kogoś przedstawić. - spojrzałaś podejrzliwie na chłopaka spod książki. Cały dzień chodził taki jakiś przyczajony, tajemniczy i podekscytowany. To mogło oznaczać tylko jedno - Twój zawał jak zobaczysz jego prezent urodzinowy. Hobi poszedł na chwilę do waszej sypialni, żeby wrócić ze ślicznym, małym buldogiem. Na obroży miał przyczepiony napis ''100 lat''.
- Jagi, poznaj Pana Trzepidruta. - usiadł i zaczał nim machać na wszystkie strony.
- Trzepi-co ? - ryknęłaś śmiechem.
- Pan Trzepidrut. Nie podoba ci się ? - zrobił minę smutnego szczeniaczka - myślałem nad imieniem cały dzień.
- Podoba mi się ! Dzięki oppa. Kochammm cię !
- Twój oppa zawsze robi najfajniejszejsze prezenty, moja droga.





poniedziałek, 2 stycznia 2017

Reakcja BTS - Gdy dowiadują się, że jesteś w szpitalu

Witam w nowym roku ! Po dłuższym czasie przypomniałam sobie o zamówieniach więc oto jedno z nich dla Tsubaki Aizawa. Przepraszam że tyle musiałaś czekać ;c W każdym razie starałam się pisać dość rozmaicie,  żeby się reakcje nie powtarzały choć było w luj trudno xd NA WSTĘPIE ZAZNACZAM NIE MA SUGI. Przepraszam ale na mojego kochania ani nie miałam pomysłu ani gifa,  więc jak mnie natchni to od razu dodam. Chciałam poczekać i wszystko wstawić no ale zdaje sobie sprawe że długo nie publikowałam i żeby nie było że próżnuje ;') No to zapraszam <333



JIMIN


-E Jimin jakiś list do ciebie. - krzyknął Hobi podchodząc do chłopaka.
- Kto normalny pisze listy w 2017 roku..- z zainteresowaniem otworzył kopertę i zaczął czytać zawartość.
- Może to jakaś napalona fanka ? - zaśmiał się J-Hope.
Spoważniał jednak gdy zobaczył reakcję Chimchima.
- ..Nie...nie..nie, nie, nie błagam..- powtarzał nie dowierzając. Zaistniałą sytuacją zainteresował się sam Suga. Wyrwał kartkę z rąk chłopaka.
- Z przykrością zawiadamiamy iż pani Y/N miała poważny wypadek i koniecznością jest natychmiastowa operacja..ja wale..- Otworzył usta nie wierząc w to co przeczytał. Oddał kartkę Jiminowi. Ten dokończył czytać, co sprawiało mu trudność przez trzęsące się ręce i napływające do oczu łzy.
- Operacja ta jest niezbędna do dalszego prawidłowego funkcjonowania organizmu. Niestety będzie ona musiała spędzić 3 miesiące pod stałą obserwacją lekarzy.
- Stary, tak mi przykro..
- Moje słoneczko..nie..nie..ona ..nie - nie dawał rady powstrzymywać łez. Zasłonił się owym zawiadomieniem.
- Jadę do niej. - powiedział pakując do przypadkowej torby kilka butelek wody i koc. - nie opuszczę jej. Ona mnie potrzebuje.


 
 
 
JIN
 
 
- Chłopaki, szykujcie się, za 10 minut wchodzicie na scenę. - powiedział menadżer wchodząc do garderoby, gdzie cały zespół szykował się do występu. Wszyscy czekali na Jina, któremu właśnie robiono makijaż. Zajmowało to dość długo , ponieważ chłopak cały czas się wiercił ze stresu. Zawsze miał tremę przed większą publicznością, ale tym razem postanowił dać z siebie wszystko. Wiedział że będziesz go oglądać w telewizji z drugiego końca kraju. ''Ostatni dzień i wracam kochanie'' - szepnął patrząc w tapetę telefonu z twoim zdjęciem.
- Jin Jin Jin ! Wpuście mnie do cholery ! Jin ! - zza drzwi dobiegał głos twojej przyjaciółki która mieszkała blisko miejsca koncertu. Pewnie chciała mu życzyć powodzenia. Jungkook powolnym i zaspanym krokiem ruszył otworzyć drzwi. Zastał dość niepokojący widok. Sanohae wyrywała się spod uścisku ochroniarzy usiłując wejść do środka garderoby. - Chłopaki, odpuśćcie, to przyjaciółka Y/N - powiedział. Jin zaciekawiony przyglądał się sytuacji. Gdy tylko dziewczyna się uwolniła, podbiegła do niego z łzami w oczach.
- Jin ,Y/N potrącił samochód ! Jest w szpitalu nieprzytomna ! - mówiła na jednym wdechu. Seokjin spojrzał na nią jak na skończoną wariatkę.
- O czym ty mówisz ? - zmarszczył czoło nie wierząc w ani jedno słowo. Odruchowo wyciągnął telefon i wykręcił numer do ciebie. ''Numer jest tymczasowo nieosiągalny - spróbuj później''. Spróbował jeszcze raz. To samo. Spojrzał się na pozostałych członków, którzy bardzo się zmartwili.
- Jin..- Jimin podszedł i przytulił przyjaciela - tak mi przykro..na pewno z tego wyjdzie.- W odpowiedzi wytrzeszczył oczy upuszczając telefon. Do jego oczu napłynęła fala łez. Stał tak patrząc w jeden punkt.
- Nosz cholera, 30 minut pracy poszło na marne - stylistka również podeszła próbując odratować rozmazany makijaż
- Chce do niej jechać.
- Nie możesz Jin, już mamy występ.
-Idźcie beze mnie. - chłopaki zrozumieli że nie ma co się wykłócać. Skinęli głową i wyszli wraz z Sanohae zostawiając go samego z Twoim zdjęciem na rozbitym ekranie telefonu.



J-HOPE


J-Hope nie mógł znieść tego widoku. Jego zawsze uśmiechnięta, wesoła dziewczynka którą tak bardzo kocha teraz walczy o życie pod aparaturą. Westchnął cicho. Wczoraj wylał litry łez dowiadując się, że miałaś poważny zawał kiedy on był tak daleko. Usiadł na łóżku szpitalnym trzymając twoją rękę. Przepraszał cię za to, że nie mógł być przy tobie. W duchu wierzył że to słyszysz..postanowił że tym razem cię nie opuści. Położył się obok ciebie patrząc w blade, zamknięte powieki.
-Dobranoc księżniczko. - ucałował lekko zimne czoło drżącymi wargami i zasnął przy twoim boku.




JUNGKOOK


Jungkook czekał trzecią godzinę aż pojawisz się w drzwiach waszego domu. Niepokoił go fakt, że miałaś już być dawno temu . Po jego głowie chodziły najczarniejsze scenariusze co ci się mogło stać. Nie odbierasz telefonu, nie odpisujesz a twoje koleżanki nie wiedzą gdzie jesteś. Spojrzał ostatni raz na zegarek wzdychając. ''Jeszcze chwila. Zaraz będzie.''-myślał. Położył się na kanapie patrząc w sufit. ''A co jeśli jej się coś stało ?'' Po pewnym czasie jego powieki same z siebie opadały i chcąc nie chcąc usnął. Obudził się jednak szybko po tym co zobaczył w śnie. Miał koszmar, że coś ci się stało. Krwawisz umierając w ciemnościach. Jego oddech stał się nie równomierny. Nie myśląc wybiegł na ulicę w ulewę i pobiegł, sam nie wiedząc dokąd. Nagle zauważył w oddali karetkę. To nie mogłaś być ty..ale faktem jest, że tą drogą miałaś wrócić od koleżanki. Płomyk nadziei zgasł tak szybko jak usłyszał że zostałaś napadnięta i ciężko pobita. Nawet nie zdążył cię zobaczyć, karetka musiała bardzo szybko zawieźć cię do szpitala. ''Nie, nie..to nie ona..Y/N zaraz wróci do domu !! Ona..nie, proszę''





RAP MONSTER

- Spokojnie, nie dramatyzujmy. Pewnie złamała nogę czy coś, prawda ? - powiedział niezbyt przekonywującym tonem z wymuszonym uśmieszkiem na ustach. Był przekonany że chłopaki znowu sobie z niego robią jaja.
- Emm niezupełnie. Wypadł jej kręg czy coś takiego. - Jimin nie za bardzo znał się na tych sprawach, jedyne co wiedział to fakt, że to coś poważnego i że Namjoon jest skończonym idiotą i ma w dupie zdrowie jego dziewczyny.
- Kurwa, Jimin, weź już przestań jak ty nawet sam nie wiesz o czym mówisz - uśmiechnął się kpiąco biorąc mały łyk herbaty.
- Stary, ja nie wiem co ona w tobie widzi. Logiczne, palancie, że z takich rzeczy się nie żartuje . Ona leży w szpitalu i nie wiadomo czy w ogóle jeszcze stanie na nogach a ty kurwa w najlepsze popijasz sobie herbatkę. - po dłuższej analizie słów młodszego Namjoon oniemiał. W szoku wypluł napój w stronę Jimina.
- Ja wale, jej serio coś jest ! Kurde, czemu od razu nie powiedziałeś ?? Czemu dowiaduję się jako ostatni - Wziął kluczyki Jina od jego nowego samochodu i w pośpiechu ubierał buty.
- Nie to że coś, ale po pierwsze nie masz prawka, a tą plamę na koszuli będziesz zlizywał rozumiemy się ? - ostatnich słów Rap Mon nie usłyszał. Wybiegł z dormu wkurzony na chłopaków że jako twój chłopak dowiedział się o tym ostatni.




V

V będąc już drugi tydzień poza domem bardzo za tobą tęsknił. Mimo napiętego grafiku starał się każdą wolną chwilę poświęcić na wasze rozmowy telefoniczne. Zaniepokoiło go jednak to, że od 3 dni nie ma z tobą żadnego kontaktu. Pewnego dnia leżał rozwalony na kanapie w hotelu usiłując spać.
- Tae, Y/N  dzwoni, odebrać ? - krzyknął Jungkook z drugiego pokoju. V wstał jak oparzony i poleciał do telefonu potykając się przy okazji o randomowe rzeczy.
- Halo ? Y/N ? Czemu nie odbierałaś ? Coś się stało ? Tęskiniłemmm
- Nie no wszystko ok, jutro wychodzę.
- ..jak to ? skąd wychodzisz ?
- To nie powiedzieli ci ? Znaczy się no..nie chciałam cię martwić ale trochę tak złamałam nogę i musiałam jechać do szpitala..
-...- chłopak nie mógł wydusić z siebie ani słowa
- Tae żyjesz tam ?
- ...Jaki szpital ?
- Ty się zajmij swoją trasą, spokojnie, nic mi nie jest..dobra, lekarz przyszedł zrobić mi badania oddzwonię później kocham cię papa
- NIE CZEKAJ ! Aish rozłączyła się no..- westchnął cicho zasłaniając oczy ręką - czy ona mi nie ufa czy co..gdyby umierała pewnie też bym nic o tym nie wiedział








środa, 7 grudnia 2016

J-Hope - Zaufaj mi [+18]

Jezusie Chrystusie nigdy więcej. Nie jestem stworzona do pisania +18. Myślałam nad tym one shotem z dwa tygodnie i kupa z tego wyszła ale szkoda mi już to usuwać. Nie jest to jakiś ostry pornol (?) bo bym dostała chyba zawału w trakcie pisania. Jedno słowo - przepraszam xd. Teraz przynajmniej wiem że bardziej się odnajduję w ..takich lżejszych opowiadaniach ? Ale mówi się jolo, indżoj.


- Hobi ja już idę. Niedługo wrócę. - krzyknęłaś z korytarza pakując portfel do torby    Michaela Korsa.
- Będę tęsknił . - poczułaś jego dłonie oplatające twoją talię. Odwróciłaś się przodem do Hoseoka. Jego twarz była tak blisko twojej.. Pocałowałaś go w nos, po czym skierowałaś się stronę drzwi wyjściowych.
- Poczekaj. - powiedział za tobą. - Masz tu trochę pieniędzy, kup sobie coś ładnego. - Przed twoimi oczyma pojawiły się banknoty których sumy chyba nie zdołałabyś obliczyć.

- Nie musisz mi dawać pieniędzy, coś tam mam jeszcze sprzed wczoraj. Po za tym musisz sobie kupić jedzenie do pracy.
- Nie martw się o mnie kotek, zjem coś na mieście. No, to baw się dobrze jagi.
- Dobrze, będę. Kocham cię oppa. - uśmiechnęłaś się uroczo i  wyszłaś. J-Hope stał oparty o framugę drzwi obserwując jak wchodzisz do samochodu, gdzie czekały już twoje koleżanki.

***

Centrum handlowe było większe niż przypuszczałaś. Piętra zdawały się nie mieć końca. Powoli podążałaś za grupką swoich przyjaciółek rozmyślając nad tym czy powinnaś przyjąć te pieniądze od Hoseoka. To była naprawdę spora suma. Co gorsze, to nie był pierwszy raz kiedy Hobi rozpieszczał cię bardziej niż powinien. Byłaś dla niego księżniczką, dla której nie należy niczego żałować. Kupował ci najdroższe buty i torebki podczas gdy sam zostawiał sobie po 20 zł na dzienne pożywienie. Niestety tłumaczenie mu, że to on się dla ciebie liczy a nie jego kasa nie przemawiała do niego.
- Ee Y/N ! Co ty tak z tyłu idziesz ? - wyrwała cię z zamyślenia  jedna z twoich koleżanek .
- Hm ? Coś mówiłaś ? Przepraszam, zamyśliłam się. - szybko dołączyłaś do grupki znajomych .
- No nie wierze. Pewnie ta to cały czas o tym swoim Koseoku myśli - powiedziała Shyeen
-*kaszel* Hoseok. Nazywa się Hoseok. Nie przeinaczaj. - oznajmiłaś lekko się rumieniąc. Naprawdę to widać że cały czas o nim myślisz ?

***

Szłyście tak po galerii dobre parę godzin. Nie obyło się bez śmiechów, plotek, zdjęć, snapów i podrywaniu kasjerów w drogeriach. Jednym słowem czas upłynął wam bardzo miło . Nagle twoją uwagę przyciągnął pokaźny sklep znajdujący się obok drzwi obrotowych. Zajrzałaś dyskretnie przez szybkę by sprawdzić co się w nim znajduje. Wywnioskowałaś, że był to bardzo ekskluzywny, a co za tym idzie, drogi sklep. Wnętrze wyglądało jak miliardowa wersja Victoria's Secret. Twoje zainteresowanie zauważyła Minyeon. Skinęła głową do pozostałych żebyście tam weszły. Wnętrze wyglądało naprawdę pokaźnie. Na samym progu już było czuć słodkie perfumy za co najmniej miesięczną pensję przeciętnego człowieka. Rozejrzałyście się chwilę po pomieszczeniu po czym twoje przyjaciółki dorwały się do wystawy i wieszaków. Miałaś je z głowy na jakieś 30 minut. Sprawdziłaś metkę randomowej rzeczy i wytrzeszczyłaś oczy. Takiej ceny za zwykłą bieliznę to ty jeszcze nie widziałaś. Fakt, nie była brzydka ale nawet jak miałaś takie pieniądze przy sobie, to nie miałaś najmniejszego zamiaru tyle wydawać za kawałek materiału.
- Idź przymierzyć. Hoseokowi się spodoba. - usłyszałaś zza pleców swoją koleżankę. Nie dając ci dojść do słowa zaprowadziła cię do przymierzalni. Gdy zostałaś sama w jednej z kabin, westchnęłaś, po czym przyjrzałaś się ubraniu. Lawendowe, lekko prześwitujące, koronkowe body z czarnymi kokardkami na ramiączkach. Usłyszałaś pukanie do kabiny.
-Przymierzyłaś już ? Chcemy zobaczyć jak to wygląda.
- No już już, chwila no. - na wszelki wypadek zamknęłaś drzwiczki na zamek. Westchnęłaś po raz drugi i zaczęłaś przymierzanie. Po kliku walkach z zapięciami udało ci się uzyskać efekt końcowy. Ostatecznie rozpuściłaś włosy i przejrzałaś się w lustrze. W odbiciu zobaczyłaś zupełnie inną osobę. Z powodu iż byłaś dość wstydliwa, nie gustowałaś w tego typu zakupach. Powoli uchyliłaś drzwiczki wychylając głowę.
- No dawaj dawaj, nie mogę się doczekać ! - krzyknęła Shyeen otwierając szybko drzwi. Zobaczywszy cię, dziewczyny zaczęły piszczeć w niebogłosy.
- Boże, kupuj to !To jest chyba stworzone dla ciebie ! Matko bosko czemu ty się nie chwalisz że masz taką boską figurę ??
- Hmm no sama nie wiem..nie jest za bardzo..wyzywające ?
- Jest i o to chodzi ! Aww zazdroszczę twojemu chłopakowi - zaśmiała się Minyeon. Widząc twoje niezdecydowanie Kimseon wzięła ci portfel z torebki i pomimo twoich protestów pobiegła do kasjerki.
- Psze pani, koleżanka to chce kupić. - wręczyła jej odpowiednią sumę, po czym uśmiechnięta wróciła do was oddając ci portfel.
- Zabije cie. - powiedziałaś z mordem w oczach.
- Nie ma za co. Nie tylko ty mi dzisiaj podziękujesz. - puściła ci oczko przez co zrobiłaś się czerwona.

***

Było już ciemno gdy wróciłaś do domu. Włączając latarkę w telefonie włożyłaś klucz do zamku od drzwi wejściowych. Weszłaś po cichu do środka, nie wiedząc czy Hoseok już przyjechał i śpi. Ku twojemu zdziwieniu jeszcze był w pracy. Położyłaś klucze wraz z torbą na stole w kuchni spoglądając na zegarek.
- 12:00 no pięknie.- pomyślałaś przecierając zmęczone oczy. Wzięłaś zakup i skierowałaś się w stronę łazienki na powtórne przymierzenie. Ku twoim obawom , dziewczyny zmusiły cię żebyś dzisiaj ów zakup w jakiś umiejętny sposób wykorzystała. Bałaś się jak cholera. Pomimo faktu, że mieszkacie razem z J-Hopem jakieś 2 lata to nigdy do niczego między wami nie doszło. Po prostu się tego bałaś. Hobi to rozumiał, powiedział że poczeka ile będzie trzeba. Iście urocze z niego stworzenie . Uznałaś że dzisiaj trzeba się przełamać i mieć to za sobą. Głośno przełknęłaś ślinę spoglądając w lustro. Odbicie w żadnym stopniu nie pokazywało że jeszcze nigdy tego nie robiłaś. Bardziej wyglądałaś już na dość dobrze obcykaną w tych sprawach. Zrobiłaś mocny makijaż mając nadzieję że to w jakiś sposób cię ośmieli. Trochę w sumie to pomogło. Czułaś się bardziej odważna ale nie dość żeby pokazać się w takim stroju Hoseokowi. Postanowiłaś sięgnąć po mocniejszy ''ośmielacz''. Założyłaś czarną bluzę Hobiego, która była na ciebie o wiele za duża, ale to jedyne co było łatwo zdjąć, a w razie stchórzenia zakryć wszystko. Ponownie skierowałaś się do kuchni biorąc butelkę czerwonego wina. Wypiłaś pełną lampkę. Co prawda, nie za bardzo lubiłaś alkohol, ale jeśli ma to pomóc to się poświęcisz. Zegar właśnie wybijał godzinę pierwszą. Hoseok już powinien być. Poszłaś jeszcze raz sprawdzić makijaż i włosy. Usłyszałaś jak ktoś otwiera drzwi wejściowe. Serce ci stanęło a ręce zaczęły się trząść. Twoim planem ewakuacyjnym było zamknięcie się w łazience póki Hobi sobie nie pójdzie.
- Kurde teraz albo nigdy- spojrzałaś jeszcze raz w lustro i cicho otworzyłaś drzwi. Powoli przemierzałaś korytarz.
- Y/N kochanie moje, wróciłaś już ? Kupiłem ci kwiaty. - usłyszałaś głos dobiegający z salonu. Weszłaś do owego pomieszczenia cicho zachodząc od tyłu swojego chłopaka. Przytuliłaś się do niego mocno, opierając brodę na jego ramieniu.
- Jak było na zakupach księżniczko ? Co sobie kupiłaś ? - odchylił głowę do tyłu uśmiechając się.
- Niespodzianka - szepnęłaś mu do ucha. Nieco się zdziwił, aczkolwiek podobało mu się to. Odwrócił się do ciebie zmierzając cię wzrokiem.
- Słodko wyglądasz w moich ubraniach, wiesz ? - objął cię w pasie patrząc ci w oczy. Uśmiechnęłaś się lekko.
- Ponoć lepiej wyglądam bez nich - puściłaś mu oczko. Hoseok nie ukrywał swojego zdziwienia spowodowanego twoją nagłą zmianą zachowania, ale nie protestował. Spojrzał się na ciebie pytającym wzrokiem pełnym nadziei. Nie ma już odwrotu. Skinęłaś niepewnie  głową wiedząc o co mu chodzi. W odpowiedzi przygryzł lekko wargę.
- To może to sprawdzimy, co ty na to ? - włożył  ręce pod bluzę delikatnie głaszcząc twoje plecy. Dostałaś przyjemnych dreszczy. Uśmiechnął się zadziornie gdy poczuł koronkę pod ubraniem. Lekko podniósł materiał do góry cały czas patrząc ci w oczy.
- Naprawdę tego chcesz ? - spytał już poważnym głosem.
- No tak. - sama nie byłaś przekonana swoją wypowiedzią.
- Zuch dziewczyna  - pogłaskał cię po głowie. Nosem delikatnie przejechał po twojej szyi.
-Nie bój się, będę delikatny. - w odpowiedzi oplotłaś rękami jego tors przyciągając do siebie. Westchnęłaś nadal lekko zestresowana. Hoseok pocałował cię delikatnie aby trochę oswoić cię z sytuacją. Poczułaś jego silne ręce podnoszące cię do góry. Złapał cie w ugięciu pod kolanami i powolnym krokiem skierował się ku sypialni. Byłaś z siebie dumna że te najgorsze masz już za sobą. Po krótkiej chwili Hoseok nogą pchnął drzwi od sypialni równie sprawnie  je przymykając. Poczułaś miękki materiał pościeli pod sobą. Zanim się obejrzałaś Hobi zawisł nad tobą już bez koszulki.
- Szybki jesteś - odparłaś trochę rozbawiona.
- Nawet nie wiesz ile czasu czekałem na tę chwilę.- powiedział głębokim zachrypniętym głosem. Prychnęłaś nerwowo.
- Przepraszam..naprawdę się stresuję.
- Nie ma czym. Zaufaj mi. - poczułaś coś ciepłego  i wilgotnego na swojej szyi. Przymknęłaś oczy delektując się tym rozkosznym uczuciem. Hoseok powoli zniżał się z pocałunkami zatrzymując się pod obojczykiem. Wysłał ci kolejne pytające spojrzenie.
- no dawaj - uśmiechnęłaś się szeroko. Widać alkohol zdążył już cię oswoić z sytuacją. Już nie stresowałaś się jak wcześniej. Wręcz przeciwnie. Zdałaś sobie sprawę że od dość dawna tego pragnęłaś tylko nie dopuszczałaś do siebie tej myśli.
Wplotłaś palce w brązowe włosy chłopaka. Ten mając już 100% pewność uśmiechnął się diabelsko. Nie wiesz czemu jarało cię to ,i to bardzo. Nosem zachaczał dekolt  twojej jego bluzy co spowodowało że nie mogłaś złapać oddechu. Nim się obejrzałaś bluza walała się gdzieś po podłodze. Zostałaś tylko w swoim koronkowym body. Hoseok nie mógł oderwać od ciebie wzroku przygryzając co chwila wargę.  W jego oczach dostrzegłaś miłość i pożądanie. Złapał cię za wewnętrzną stronę ud delikatnie ale stanowczo rozkraczając twoje nogi. Wszedł  pomiędzy nimi dając ci krótki lecz namiętny pocałunek.. I stało się.  Zgodnie z obietnicą Hobi bardzo uważał i starał się być delikatny co cię z lekka irytowało no ale dobrze. Mimo tego uważałaś tę noc za najlepszą w życiu. Pomimo braku trzeźwości zapamiętałaś każdy szczegół. Było tak cudownieee..

***

Obudził cię głośny alarm. Cholera no tak, dzisiaj poniedziałek. Studia. Otworzyłaś powoli oczy wyłączając budzik. Uśmiechnęłaś się przypominając sobie wczorajszą noc. Wyszłabyś spod kołdry gdyby nie fakt, że jesteś naga. No tak, trzeźwość wróciła, to i wstydliwość też. Odwróciłaś się. ''Dobra, Jung jeszcze śpi, dam mu buziaka i powoli pójdę do łazienki doprowadzić się do względnego porządku'' - pomyślałaś. Nachyliłaś się cmokając usta Junga lecz ten, jak się obawiałaś, złapał cię w pasie i przybliżył do siebie dając długi i namiętny pocałunek. Oderwałaś się delikatnie chcąc wstać lecz ten, jak to Hoseok, postanowił się z tobą podrażnić i nie chciał cię puścić z objęć.
- Hobiś oppa, muszę iść na studia.
- Dzisiaj nigdzie nie idziesz.
-Ale..
-Żadne ale. Dzisiaj spędzamy ze sobą cały dzień i noc. - na ostatnie słowa uśmiechnął się zadziornie.
- Komuś się podobało wczoraj - zaśmiałaś się wtulając się w tors chłopaka
- Oj bardzo. To co , robimy powtórkę ? Dzisiaj, jutro,pojutrze, za tydzień..
- Dobra dobra już się nie rozpędzaj.
- Aish misia. Ty nie wiesz w co się wpakowałaś - powiedział zachrypniętym głosem.





środa, 23 listopada 2016

Reakcja BTS - Gdy mają na Ciebie ochotę

Hejoooo <3
Teraz ja zapodam jakąś reakcje, w stylu bardzo kontrastowym do poprzedniej.
Reakcja spontaniczna i taka * kaszl * no ;)
A więc życzę miłego czytania...
Hope U enjoy ;) ~ Jiminie's Bae
Komentarze miłe widziane 🙈
      
RAP MON

Razem z Monem wybieraliście się na obiad do Twoich rodziców. Od dawna planowałaś poznać swojego ukochanego z przyszłymi ( miałaś taką nadzieję ) teściami. Denerwowałaś się, bo nie wiedziałaś czy zaakceptują chłopaka o innej narodowości, który bardzo wiele dla Ciebie znaczył.
Na spotkanie ubierałaś czarną mini, którą sprezentował Ci niegdyś Namjoon. Chłopak stał oparty o framugę, przyglądając Ci się uważnie.
W jego głowie zaczęły dziać się rzeczy, o które nigdy byś go nie podejrzewała, pomimo, iż wiedziałaś, że twój chłopak nie był aniołkiem.
- Kochanie, czy mógłbyś mi pomóc? - spytałaś, wyrywając go z zadumy - Nie mogę dosięgnąć do suwaka.
Raper podszedł i delikatnie złapał Cię za biodra.
- Nie założyłaś stanika...chcesz, żebym postradał resztki samokontroli, rzucił się na Ciebie i tym samym skompromitował się w oczach Twoich rodziców? - wyszeptał Ci seksownym głosem do ucha
- Namjoon...- poczułaś coś przy swojej nodze - aż tak na Ciebie działam ? - spytałaś, bawiąc się ramiączkiem od sukienki.
- Oj tak...a może...przełożymy to spotkanie...i zajmiemy się, czymś innym ?
Jego ręka zjechała nieco niżej, lecz szybko ja strzepnęłaś.
- Nie. Za długo to planowałam, żeby się teraz wycofać.
- Ale kochanie, ja nie wytrzymam...mam na Ciebie taką ochotę - zagryzł wargę
- Nic na to nie poradzę słonko, że Twój przyjaciel daje o sobie znać. Szykuj się.
Chłopak zrezygnowany, a zarazem nakręcony pobiegł szybko do łazienki, aby przynajmniej jakoś spożytkować te 15 minut, które dzieliłyby go od samo destrukcji.



       
 J-HOPE

- Pośpiesz się Y/N. Nie mamy czasu, na podziwianie kolejek z zewnątrz. - ciągnął Cię za rękę urodzony maniak kolejek Hobi
- A co Ci się stało ? Mam Ci przypomnieć jak blady wróciłeś z ostatniej wycieczki do parku rozrywki? - spytałaś, śmiejąc się przy tym
- Nie było i nie jest, nie pisze się w rejestr, malutka. A poza tym dawno i nie prawda.
- Przypomnę Ci to przy chłopakach to zobaczymy.
- Wczoraj wieczorem też byłaś tak blada jak ja wtedy, wiec można powiedzieć, że ja byłem Twoją kolejką, a ty byłaś moim tu... - dźgnęłaś go łokciem
- Hobi, prosisz się o spędzenie romantycznej nocy na kanapie..
- No skoro nie wieczorem to może powtórzymy nasz rollercoaster teraz ? - powiedział, wskazując na jedną z atrakcji.
Tunel miłości. Kto by przypuszczał, że chłopak jest zdolny do wymyślenia aż tak absurdalnego pomysłu. Jednak nie miałaś nic do powiedzenia, gdyż Hobi nie zastanawiając się nawet, zaciągnął Cię do ostatniego, szczelnie zabudowanego wagonika, który miał posłużyć wam za kryjówkę przed resztą świata...a przynajmniej na razie.




JUNGKOOK



Siedzieliście razem z Kookim w domu, zacięcie grając w jego ulubioną grę. Uwielbiałaś spędzać z nim czas, ale odkąd chłopak rzucił Ci wyzwanie, przyjemność ta zmieniała się w czyste współzawodnictwo. Oczywiście jak na złość gra szła Ci bardzo średnio, gdyż Kook non stop Cię rozpraszał.
- Teraz moja kolej. - powiedział pewnie rzucając kostką
- Nie bądź taki pewny siebie...i tak wygram.
Wyrzucona kostka wskazała sześć oczek, co automatycznie wysunęło Cię na pozycje przegraną.
Zostało mu tylko jedno pole, na którym miał przejąć cały skarb, który był celem gry.
- Teraz ja. - zabrałaś kostkę
Za Tobą nagle pojawił się Kookie z szerokim uśmieszkiem. Objął Cię delikatnie wokół talii i przegryzł płatek Twojego ucha.
- Nie rozpraszał mnie...- mruknęłaś
- Ja skądże...- wyszeptał między pocałunkami, którymi oblegał Twoją szyję
Nie mogłaś się skoncentrować, aby wyrzucić kostkę na swoją korzyść. Kostka sama wypadła Ci z ręki, wyrzucając tym samym dwa oczka, które poprowadziły Twojego bohatera na pole wykluczające go z gry.
Odwróciłaś się do niego, z grymasem i złością na twarzy.
- To nie powinno się liczyć. Oszukiwałeś cały czas...- nadałaś policzki
- Król zawsze zgarnia to co jego skarbie. Łącznie ze skarbem i swoją kobietą. - popchnął Cię na dywan, zawisając nad Tobą
- To może...Mój król uda się na krótką naradę pokojową z Twoja królowa...i może nieco załagodzą spór.
- Nie...- odwróciłaś głowę
- Wiesz, aby państwa były silniejsze to muszą połączyć się w jedno. - przesunął ręka po Twojej nodze
Przywróciłeś oczami, po czym przytuliłaś go mocno. I tak właśnie król zdobył i skarb i swoją królowa, za pomocą jakże pomysłowej dyplomacji.




V

Chłopak od samego rana chodził nabuzowany. Podczas gdy ty delektowałaś się śniadaniem, on wciąż chodził po mieszkaniu z telefonem w ręku. Ciekawił Cię powód tak dziwnego zachowania, którym V obdarowywał Cię od początku dnia.
- E.T. dzwonić dom? - spytałaś żartobliwie
- Nie śmiej się. Kosmici też mają uczucia.
- No ja też mam swojego kosmitę i powiem Ci, że pomimo, iż jest dziwakiem to bardzo go kocham. A jaki przystojniak z niego...- westchnęłaś
V nagle rzucił gdzieś telefonem i podbiegł szybko do Ciebie.
- Który to?? Nie wolno ufać kosmitom, bo jeszcze Cię porwą i zabiorą ode mnie i będą przeprowadzać na Tobie różne eksperymenty i...
- Już zostałam uprowadzona przez jednego...
- I co Ci zrobił??
- Wczoraj w nocy mnie sterroryzował...
Chłopakowi opadła szczęka.
- Kiedy niby, skoro wczoraj byłaś tylko ze mną? Dał mi jakaś dmuchaną lalkę na zastępstwo?? Jakiś zielony ufolud zabrał mi moją myszkę...i zrobił jej pranie mózgu.
- Powiem Ci, że z chęcią podałabym się kolejnemu eksperymentowi, mój ty kosmito - pocałowałaś go delikatnie
Tae diametralnie zmienił swoją minę.
- Tae chcieć Y/N teraz. Y/N dać mi się sterroryzować? V dobrze traktować więźniów...- chwycił Cię w swoje ramiona i zrobił dziwną minę
I jak tu uciec od tej niewytłumaczalnej siły przyciągania, która ciągnęła was do siebie?



SUGA


Razem ze swoim chłopakiem siedziałaś w szkolnej bibliotece. Nazajutrz miałaś ważny test i chciałaś się do niego przygotować, zaś twój towarzysz robił wszystko, aby odciągnąć Cię od nauki.
- Kochanieee...porobiłbym coś.- marudził
- Weź przykład ze mnie i się poucz. Nie zapominaj, że chodzisz do tej samej klasy i również będziesz pisał sprawdzian.
- Wolałbym negocjować.
- Yoongi, daj mi się czegoś nauczyć...
- Chcesz się czegoś nauczyć? Okej - zabrał Ci książkę - Mogę Cię czegoś nauczyć...
- No słucham...
- Mogę Ci pokazać w praktyce zastosowanie tłumienia głosu.- uśmiechnął się, mrużąc oczy
- Głuptas...
- Oboje byśmy na tym skorzystali...w końcu niedługo sprawdzian, a ty chciałaś się czegoś nauczyć, prawda?
- To biblioteka Suga. Zachowujmy się przyzwoicie.
- Będziemy cichutko. W końcu nauka się do czegoś przyda... - złapał Cię za rękaw i pociągnął do małego schowka, gdzie wbrew pozorom odbyła się Twoja najlepsza lekcja w życiu.





JIN


Nic tak nie zbliża jak gotowanie, prawda? Jin podążając za tą dewizą, zaciągnął Cię do kuchni i poprosił o ,,pomoc'' w przygotowaniu deseru, na urodziny jednego ze współlokatorów chłopaka.
Ubijałaś właśnie śmietanę, gdy zauważyłaś, że Jin przygląda Cię się z lekkimi rumieńcami.
- Coś się stało?
- Dobrze Ci idzie. Całkiem sprawnie...ekhm - kaszlnął
- Oppa...co Ty taki czerwoniutki się zrobiłeś? - zaśmiałaś się
Nabrałaś troszkę piany na palec i zjadłaś, co znów przykuło uwagę Jina. 
- Ubrudziłaś się troszkę...- przełknął głośno ślinę - tutaj w kąciku...- przetarł kciukiem po twojej wardze
- Całkiem smaczne, nieprawdaż ? - przymknęłaś oczy, dając mu trochę do spróbowania
Chłopak spróbował, po czym objął Cię w pasie. Na jego twarz wkradł się mały uśmieszek, a oczy błyszczały inaczej niż zwykle.
- Pyszne, widać, że masz wprawę...- dał Ci buziaka - to skoro już wszystko zrobione, to może...
- Doprowadzimy ten tort do stanu użytkowania ? Jestem jak najbardziej za tak...w końcu niedługo trzeba zaczynać przyjęcie.- stwierdziłaś
- Jeszcze trochę czasu...
- Dlatego akurat skończymy.
Jin wiedział, że nie dasz się namówić na nic większego, więc zabrał się za dalszą dekorację.
Po kilku chwilach tort był skończony, a wy usatysfakcjonowani dziełem. Chłopak jednak - tak jak jubilat - również oczekiwał czegoś słodkiego, nie myśląc koniecznie o przysmaku.



JIMIN


Razem ze swoim chłopakiem postanowiłaś oporządzić wasze gniazdko. Jak to facet, Jimin nie miał najmniejszej ochoty na sprzątanie, wiec sprawiał tylko pozory posłusznego, a tak naprawdę leżał rozwalony na kanapie i oglądał telewizję.
Zapomniał jednak zamknąć drzwi i w pewnym momencie Ty wpadłaś do pokoju.
- No ładnie sprzątasz...
- Oj kochanie nie chce mi się bardzooo.
- To ja mam sprzątać a Ty się lenisz?! No dobrze, to z racji tego, że mi się nie chcę to do niczego między nami nie dojdzie przez...hmm...ten tydzień.
- Poczekaj nie podejmuj tak pochopnych decyzji. Już sprzątam...- chwycił za odkurzacz i zaczął wreszcie pracować
Aby go przypilnować postanowiłaś wytrzeć kurze na meblach, w tym samym pokoju.
Gdy oczyściłaś wszystkie górne półki, w końcu schyliłaś się do najniższej, nieco się przy tym eksponując. Chłopak zerknąwszy w stronę tak atrakcyjnych widoków, donośnie zagwizdał. Zignorowałaś to, lecz po chwili poczułaś ręce chłopaka na swoich biodrach.
- Wiesz, gdy tak się subtelnie wypinasz w moja stronę, to sprzątanie nabiera dla mnie większego sensu i sprawia więcej przyjemności. Zarazem uświadamiasz mnie, że ja też nie zwiedziłem wszystkich zakamarków...
- To skoro ich nie zwiedziłeś dokładnie to będziesz miał aż tydzień, aby zwiedzić je wszystkie w najmniejszych szczegółach.
- Ohoho nie wiem czy Twoja wytrzymałość fizyczna pozwoli nam na zabawę, aż przez tydzień...
- Odkurzacz Cię wzywa na namiętną integracje...- zaśmiałaś się
Jimin wiedział, że i tak nie zdołasz się mu oprzeć i prędzej czy później i tak razem odkryjecie najlepsze zakątki waszego...mieszkania.





niedziela, 20 listopada 2016

Reakcja BTS - Gdy mówisz im ''nie'' na oświadczynach



Dobra, przybywam z nową reakcją ! Jeszcze raz przepraszam że mnie nie było tak długo. Dziękuję za wsparcie  w postaci komentarzy pod ostatnim postem. <3  Trochę płakałam wewnętrznie jak to pisałam XD Reakcja znowu jest w wersji takiej trochę opowiadaniowej bo ja nie umiem pisać w kilku zdaniach, za co również przepraszam. Ja muszę wszystko opisać, okoliczności, emocje itp.  No ale enjoy <3

JIMIN


Patrzyłaś w przepełnione nadzieją oczy chłopaka. Z każdą sekundą coraz trudniej było ci powiedzieć coś, czego Jimin obawiał się najbardziej. 3 lata temu obiecywaliście sobie nie angażować się  za bardzo w  wasz związek,  a teraz co ? Chłopak klęczy na środku mostku w opustoszałym parku z pierścionkiem, który prawdopodobnie kosztował więcej niż Twoja całoroczna opłata studiów. Jakby na ironię, zaczął padać deszcz.
- Jimin..ja..nie wiem co powiedzieć..- opuściłaś wzrok przeczuwając, że zaraz wybuchniesz płaczem.
- Nie wiesz ? - spoważniał. No to koniec. Nie ma odwrotu.
- Słuchaj, ja nie mogę się bawić w śluby i zakładanie rodziny. Ledwo co zdałam na studia i teraz nauka jest dla mnie najważniejsza, wiedziałeś o tym. - chłopak opuścił wzrok obojętnie. Stał się blady.
- Czyli jaka jest ostateczna odpowiedź ?
- Przykro mi Jimin. Może za kilka lat. - chłopak przytaknął zaciskając usta. Spojrzał się za siebie. Zastał piękny widok panoramy Seulu widziany z mostu. Bez namysłu westchnął i wyrzucił pierścionek do rzeki.
-Jiminnie, przepraszam..ja cie kocham, tylko to jest za wcześnie na ślub. - nawet nie patrzył Ci w oczy. Odszedł w ciemność zostawiając cię samą w ulewie. Co mogłaś zrobić ? Skierowałaś się w stronę domu. Po przemierzeniu kilku metrów poczułaś coś na plecach. Zobaczyłaś kurtkę Jimina. Odwróciłaś się zauważając sylwetkę chłopaka znikającą w mgle. To był ostatni raz kiedy zobaczyłaś Parka.




JUNGKOOK



Robiłaś coś na telefonie podczas gdy Jungkook klęknął żeby ''zawiązać buty''. Wiedziałaś że z tyłu bluzy ma schowany pierścionek. Sugerując się zachowaniem chłopaka przez ostatnie 3 miesiące to albo dostał długoterminowego okresu albo szykuje się na diametralną zmianę w jego waszym życiu. Problem w tym, że ty nie chciałaś zmiany w TYM kierunku. Wręcz przeciwnie. Rok temu poznałaś Kim Sang Hyeona i to właśnie z nim planowałaś spędzić resztę życia.
- Kochanie ? Odwróć się proszę. - Nie musiałaś patrzeć, żeby widzieć ten uśmiech który rozbroi każdego.
Zacisnęłaś oczy i odwróciłaś się na piętach odkładając telefon do kieszeni. ''Achh, skąd ja wiedziałam'' pomyślałaś.
- Y/N jesteś miłością mojego życia. Myślałem nad tym długo i ...czy ..czy zostaniesz moją żoną ? - Biedak, cholernie trzęsły mu się ręce. Postanowiłaś się nie cackać i walić prosto z mostu.
- Jungkook, wstań, kompromitujesz się..- powiedziałaś lekko zirytowana zasłaniając twarz ręką.
- C-co ..? Chyba ty...ty ..nie..? Kochanie ? - no i chłopak był na skraju płaczu. I po co to wszystko..? Mógł wam tego oszczędzić.
- Kookie, jesteś fajny i w ogóle, ale ja kocham kogoś innego. Miałam ci powiedzieć..Kurde Jungkook przestań ryczeć, taka jest kolej rzeczy.- chłopak patrzył na ciebie przez zaszklone oczy mając cień nadziei że żartujesz i zaraz rzucisz mu się na szyję mówiąc ''tak''. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Stałaś twarda i niewzruszona niczym kamień. Było to dla ciebie trudne ale będzie ci łatwiej jeśli Jeon uzna cię za zimną małpę bez uczuć. Spojrzał smutno na pierścionek po czym dodał :
- Zbierałem na niego 4 lata..
- Muszę już iść , jak ochłoniesz to daj znać. - Nie czekając na odpowiedź ruszyłaś w stronę swojego domu zostawiając chłopaka nadal klęczącego. Patrzył się na Ciebie aż całkowicie nie zniknęłaś z jego pola widzenia.





 JIN

- Y/N nie płacz...rozumiem. Poczekam ile będzie trzeba. -powiedział . Przytuliłaś się do chłopaka nie mogąc opanować łez.
- Jin, ja wyjeżdżam na zawsze..Nie ma że poczekasz.. - przytuliłaś się mocniej. Przez płacz miałaś nierówny oddech. Tak bardzo chciałaś założyć rodzinę z Jinem. Niestety. Ze względu na pracę musiałaś wrócić do Polski.
Chłopak popatrzył się troskliwie w Twoje spuchnięte oczy. Sam płakał, ale starał się to ukrywać aby jakoś podnieść cię na duchu.
-  Małżeństwo nic nie znaczy. Nadal będę Cię kochać do końca życia wiesz ? Dla mnie już jesteś żoną. -
Nogi uginały się pod Tobą. Nie miałaś ochoty żyć. Twoje życie bez Jina nie miało sensu.
-..Muszę już iść na lotnisko. Żegnaj na zawsze Jin..- puściłaś jego rękę, lecz on ponownie ją złapał tym samym zatrzymując Cię. Bez zastanowienia pocałował Cię. Usłyszałaś jak dzwoni do Ciebie mama która już czeka na lotnisku. Zignorowałaś połączenie.
- Kocham Cię, moja nie doszła żono - zaśmiał się ponuro.
-Kocham cię Jin.- chłopak  wyjął pierścionek z pudełka po czym włożył Ci na palec. Nie za bardzo rozumiałaś te zachowanie, przecież powiedziałaś ''nie''.
- To na pamiątkę. Proszę, nie zapomnij mnie.
-Nigdy.

(no ja nie czaje, naprawdę ,chyba z 2 godziny szukałam gifa do tego i tak nie pasuje ) Znicz dla mnie [*]



SUGA


- Ale..co ? Dlaczego ? - uśmiech na twarzy chłopaka zniknął równie szybko jak się pojawił. Pomimo tego, że Suga rzadko kiedy okazywał swoją wrażliwą stronę, wiedziałaś że jednak to chłopak po przejściach. W tym właśnie momencie pierwszy raz w jego oczach widziałaś..coś silniejszego niż smutek wściekłość cierpienie i zawiedzenie razem wzięte.
-  No Yoongi, czego ty ode mnie oczekujesz, co ? Nie widzieliśmy się z dwa miesiące bo dla ciebie praca jest najważniejsza. Nie mam zamiaru być w małżeństwie w którym będę sama.
Oczy Yoongiego zrobiły się czerwone. Przymrużył je chwilami zaciskając aby przypadkiem nie poleciała łza. Nie równo wypuścił powietrze z ust oblizując drżące wargi.
- Zapierdalałem jak wół żeby mieć awans. Nie spałem nocami żeby zarobić na ten cholerny pierścionek..
-..I tak nie pasujemy do siebie Suga..- w odpowiedzi chłopak prychnął.
- Widzę myliłem się co do ciebie.*ironiczny śmiech* Nie w tej dziewczynie się zakochałem. - opuściłaś wzrok. Westchnęłaś po czym wzrokiem wskazałaś na drzwi sugerując, aby chłopak opuścił pomieszczenie. Suga pokręcił głową nie wierząc w zaistniałą sytuację. Opuścił pomieszczenie.
- I jak Suga hyung ? Kiedy ślub ? - usłyszał głos Jungkooka w telefonie.
- Ślubu nie będzie. Ja nie znam tej dziewczyny. - Po tych słowach nie czekając na odpowiedź rozłączył się.



V

-Tae ? Co ty robisz ? - wykrztusiłaś o mało nie dławiąc się obiadem. Wiedziałaś, że pozostanie sama z V w dormie to będzie masakra. Tym bardziej, że V był od dłuższego czasu w tobie zakochany i za bardzo się z tym nie krył. Udawałaś że nie widzisz jak chłopak cały czas się na ciebie patrzy, wzdycha i szuka nawet najbeznadziejniejszych  pretekstów żeby cię dotknąć. Wszystko miało swoje granice, ale dzisiaj już przegiął.
- Jak to co ? Oświadczam ci się - powiedział szczerząc się jak głupi.
- Taehyung ! My nawet ze sobą nie chodziliśmy !- uważałaś tą sytuację za absurdalną no ale co poradzić, chłopak naprawdę miał osobowość 4D.
- Naprawdę ? Y/N ja cię kocham i prawdopodobnie już o tym wiesz, więc co ja się będę bawił w jakieś chodzenie ? - westchnęłaś.  Tae to taki rozkoszny chłopak ale nie dałabyś rady żyć z kosmitą pod jednym dachem do końca życia. Kto wie jaki jeszcze numer ci wykręci.
- Tae, najpierw chodzenie potem pogadamy. Na razie odpowiedź brzmi NIE.
- Ou..rozumiem..- chłopak zawiedziony opuścił wzrok. Jego małe kosmicie serduszko złamało się na pół.
- T-tae..przepraszam, ja nie chciałam tak ostro to powiedzieć..ja
- Nie no dobrze, rozumiem - uśmiechnął się ponuro
- Na pewno wszystko okey ?
- Hm ? A, tak jasne. - boże, chłopak się załamał. Nie wiedziałaś że aż tak to brał na poważnie.
Przez następne dni chłopak bardzo spoważniał. Już nie był tym samym wesołym kosmitą co kiedyś. Co najgorsze, unikał z tobą kontaktu. Pozostali członkowie BTS mieli ci za złe, że złamałaś serce Tae.






RAP MONSTER


- Nie.
- Nie ?
- Nie.
- Czemu ?
- Bo cię nie kocham Namjoon. - powiedziałaś bez większych emocji.
- To po cholerę ze mną chodzisz ? - wstał i schował pierścionek do kieszeni.
- Sama nie wiem..w każdym razie już od kilku dni przymierzałam się żeby z Tobą zerwać.   Przykro mi.
- Ehh..widać tylko się ośmieszyłem. Co ja w tobie widziałem..
- WidziaŁEŚ ? -spytałaś z pretensją w głosie.
- Skoro ''przymierzałaś się żeby ze mną zerwać'' to prosze bardzo, droga wolna. Dla mnie to już nie ma znaczenia.
- Czyli ja nie mam dla ciebie znaczenia ?? - na te słowa Rap Mon parsknął śmiechem. Widział, że nie bardzo zdawałaś sobie sprawę z tego co mówisz. 
- Ahh..jesteś niemożliwa..ceniłem cię chyba za poczucie humoru - powiedział kręcąc głową. Wyminął cię ocierając ramieniem. Poszedł do swojej pracowni gdzie trzymał wszystkie napisane dla ciebie piosenki. Mimo tego, że przy tobie był oazą spokoju i nie dawał się prowokować, gdy został sam dostał ataku szału. Zaczął kolejno niszczyć wszystkie piosenki. W następnej kolejności podpalił wasze zdjęcia. Jednak co zrobić z twoim imieniem wytatuowanym na ręce..








J-HOPE

Byłaś bardzo blisko z Hobim. Zawsze uśmiechnięty, energiczny i zabawny. Po prostu uwielbiałaś tego chłopaka. Uwielbiałaś, ale nie kochałaś. Nawet nie wiesz czemu dokładnie rok temu zgodziłaś się być jego dziewczyną. Może nie chciałaś robić mu przykrości odmawiając ? Ale czemu masz chodzić z osobą którą tylko lubisz ?
Hoseok miał dzisiaj ważny koncert na którym mu tak bardzo zależało abyś była na backstage'u. Wszystko przebiegało pomyślnie. Chłopaki świetnie wykonali swoją robotę, fanki szalały. Mową końcową mieli zakończyć już całą trasę koncertową. Jimin zaczął mówić :
- Dziękujemy wszystkim Armys za wspaniały koncert ! Nie byłoby nas tutaj bez was . Dzisiaj jest ważny dzień w szczególności dla jednego członka BTS. Otóż jak  wiecie, nasz Hobi ma dziewczynę *piski i oklaski fanek* która jest tu z nami. - J-Hope był lekko poddenerwowany i cały czas uśmiechał się nieśmiało, co do niego nie podobne.
- Emm tak, dokładnie. Y/N, kochanie, mogłabyś przyjść tutaj na scenę ? - stałaś zszokowana za kulisami sceny póki Jimin i V nie wyciągnęli cię za ręce. Wyszłaś na scenę przerażona ogromem ludzi. Spojrzałaś pytająco na Hoseoka. Wszystkie fanki zaczęły piszczeć w niebogłosy. Hobi skierował się w twoim kierunku.
- Y/N jesteśmy już ze sobą rok. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz *klęknął, no pięknie* czy..czy zostaniesz moją żoną ? - wyciągnął pierścionek z kieszeni. Chyba nie muszę opisywać reakcji fanek i pozostałych członków, którzy wspierali was jak tylko się dało. Do oczu nalatywały ci łzy. Nie kochałaś go. W dodatku zrobił to na pokaz.
- N-n...nie - powiedziałaś , po czym szybko wybiegłaś ze sceny zostawiając wszystkich w szoku. J-Hope wstał i niemal od razu upadł. Chłopaki z zespołu otoczyli go. Szybko zeszli ze sceny zostawiając fanów. Następnego dnia Hobi nie mógł przestać płakać. Nie rozumiał, czemu to zrobiłaś. Jeszcze wyprowadziłaś się z Waszego mieszkania kiedy jechał do domu. Dzięki Tobie najpozytywniejszy człowiek na ziemii popadł w depresję z której nie da się wyjść.




czwartek, 10 listopada 2016

Jungkook - Winny ? Cz. 2


No więc witam z kontynuacją pierwszej części ^^ Od razu mówię, fakt że w tej części głównie akcja toczy się z Tae, nie zmienia tego, że Kookie jest głównym bohaterem. A i jeszcze jedno tak bardzo na temat : jak chcecie to składajcie zamówienia, bo mi się nudzi w domu, a już nad każdym zamówieniem pracuję xd Ja nie gryzę..tak mocno ;) Suga potwierdzi XDDDDDDD Nie no joke, miłego czytania.


Właśnie skończyłaś lekcje. Pierwszy normalny tydzień szkolny minął Ci bardzo ciężko. Pomijając nadrabianie zaległości, to jeszcze poznawanie starych znajomości na nowo. Te dobijające uczucie, kiedy kompletnie obcy Ci ludzie mówią ile to mają wspomnień z Tobą związanych. Jedyne imię jakie zapamiętałaś to Jong Shin Jae. Była ona Twoją najlepszą przyjaciółką sprzed wypadku. Jak widać, nie ma zamiaru odpuścić tej przyjaźni. Trochę roztrzepana, zakręcona dziewczynka z długimi czarnymi włosami.


Wychodziłaś z terenu szkoły. Szukałaś po kieszeniach płaszcza swoich słuchawek, gdy nagle poczułaś czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłaś się odruchowo. Hmm twarz niby znajoma..ale czemu wyczuwałaś jakąś taką negatywną energię ?

- Cześć słońce.- powiedział chłopak całując Cię w czoło. Zszokowana stałaś nieruchomo  i patrzyłaś się na niego jak na skończonego debila.

- Emm..znamy się ? ..Ty jesteś ..Jungkook ?- spytałaś wahając się czy powiedzieć te imię na głos. Od wielu osób słyszałaś, że po tym co zaszło nikt już nie szanował Jungkooka. Był skończony w tej szkole.

-Głuptasie, jak możesz tak mówić. To ja - Taeś, pamiętasz ? - Chłopak ujął twoją twarz w dłonie robiąc przy tym śmieszny, lecz troszkę sztuczny przesłodzony uśmieszek.

- Aa. Mój chłopak, tak ?                      


- Dokładnie..to Ty...Ty pamiętasz ? - chłopak nagle zmienił wyraz twarzy na podejrzliwy.

- Nie nie, powiedziano mi to - nie za bardzo lubiłaś tego chłopaka.

-Aa no dobrze. - no nie znowu powrócił ten uśmieszek- To..czemu myślałaś że jestem..no jak mu tam.. Jungkookiem ?

- A nie wiem tak jakoś. Wiesz co, trochę się spieszę do domu. Widzimy się w poniedziałek.- próbowałaś najgrzeczniej jak potrafiłaś spławić chłopaka. Rozmowa z nim wydawała się bardzo męcząca. I ten jego przeszywający wzrok..

-Czekaj odprowadzę Cię. - Taehyung objął Cię, przez co poczułaś się bardzo niekomfortowo.


Byliście w połowie drogi do Twojego domu. Gadaliście głównie o Twoim niedoszłym zabójcy. Taehyung opowiadał  Ci jak to ten Jungkook był chory psychicznie, bił Cię, wyzywał  i tak dalej. Chciałaś od niego odejść ale bałaś się, że zrobi Ci krzywdę. Nagle znikąd pojawia się on - bohater Taehyung który wybawia Cię z opresji. Szczerze ta bajeczka niezbyt do Ciebie przemawiała. Coś tu było nie tak. Z tego co pamiętasz, o ile ten chłopak ze szpitala był tym Jungkookiem, to nie wydawał się agresywny. Wręcz przeciwnie. Od razu było można zauważyć że to wrażliwy chłopak.


Szliście pustą ulicą, gdy nagle coś popchnęło chłopaka na ścianę jednego ze starych, ografitowanych budynków  . Taehyung walnął z hukiem o ścianę, po czym zsunął się na ziemię.

- Kurwa co jest - powiedział zdezorientowany. Bardzo się przestraszyłaś, gdy postać która to zrobiła, szła w Twoją stronę. Byłaś tak sparaliżowana, że nie mogłaś się ruszyć. Osoba ta wzięła Cię za rękę i zaprowadziła w jakiś ciemny zaułek. Myślałaś że to już Twój koniec. Zaczęłaś płakać błagając, żeby zostawił Cię w spokoju. Ten w odpowiedzi tylko zakrył Ci usta jednocześnie uciszając

- Na litość boską, błagam Cię , ucisz się na minutę. - powiedział. Z głosu wywnioskowałaś, że był to chłopak mniej więcej w Twoim wieku. ..No może trochę starszy. Posłusznie się uciszyłaś. Po chwili, gdy chłopak uznał że jest już bezpiecznie, odetchnął z ulgą, po czym zdjął kaptur. Tego kolesia na pewno widziałaś pierwszy raz.

- Słuchaj Y/N. Nie możesz go słuchać. Jungkook to dobry chłopak, nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Naprawdę bardzo cię kocha. Nie możesz wierzyć w ani jedno słowo tej zakłamanej kurwy.

Zza pleców nieznajomego zobaczyłaś sylwetkę Taehyunga. Był cały posiniaczony i we krwi. Prychnął z nienawiścią.

- I jak Hobi ? Dobrze się bawisz zabierając mi dziewczynę ? Mogę się z wami pobawić bo widzę , rywalizacja jest nie równa.

Nieznajomy odwrócił się, po czym znowu z całej siły rzucił Taehyungiem o ścianę. Mimo bólu, uśmiech nie schodził mu z twarzy.


- Nie wysilaj się tak, chłopczyku - powiedział Tae

- Rozszarpałbym cię sam, ale zostawię najlepsze Jungkookowi. On ma ci więcej do powiedzenia niż ja. Y/N uciekaj stąd i nie zadawaj się z tym szczylem.

- A-ale przecież..-powiedziałaś cała we łzach. Nadmiar emocji sprawił że już przestałaś myśleć racjonalnie.

- Kurwa, po prostu idź ! - warknął Hoseok nadal przytrzymując Tae, który wyszarpywał się spod pięści chłopaka.

Biegłaś ile sił w nogach. Ani razu się nie obejrzałaś za siebie. Pierwszy tydzień i tyle zamieszania. Miałaś pustkę w głowie. Jedynym Twoim celem było dotarcie do domu, zamknięcie się na klucz i schowanie się pod kołdrą, tak aby nikt Cię nie znalazł. Po niezliczonej ilości potknięć i upadków, Twoje całe poranione nogi powoli odmawiały Ci posłuszeństwa. Byleby dotrzeć do domu.

Gdy tylko przekroczyłaś próg domu, zamknęłaś z hukiem drzwi, blokując je na wszystkie możliwe zamki.
Ku Twojemu szczęściu, rodzice jeszcze pracowali więc nie musiałaś się tłumaczyć gdzie byłaś tak długo.
Szybko się umyłaś, przebrałaś i poszłaś na górę do swojego pokoju. Ciepły prysznic nieco Cię uspokoił ale nadal byłaś bardzo roztrzęsiona. Ułożyłaś się na łóżku, owijając  kołdrą. Westchnęłaś. Analizowałaś każdy ruch, każde słowo i spojrzenie. Od początku wiedziałaś że z Tae jest coś nie tak. Albo Jungkook nasłał tego kolesia żeby nastraszyć zarówno Ciebie jak i Taehyunga. Nie wiedziałaś co o tym myśleć. Czemu w głowie miałaś jedno zdanie - ''Jungkook naprawdę bardzo Cię kocha.''
Lydia Land of Grafic